WYSTAWA POPLENEROWA STUDENTÓW III ROKU STUDIÓW NIESTACJONARNYCH – ZIOŁOWY ZAKĄTEK 2016


Czy przestrzeń to tylko zbiór rozrzuconych punktów, który składa się na strukturę?

Pojęcie to pojawia się w wielu dziedzinach wiedzy – począwszy od przestrzeni matematycznej, geograficznej, fizycznej czy kosmicznej, a skończywszy na filozofii,  gdzie przestrzeń jest jedną z podstawowych kategorii.

U Demokryta pojawia się jako próżnia, u Newtona zmienia się w przestrzeń absolutną.

Arystoteles porównuje przestrzeń z czasem, określając je „ilością”. Zaglądając do Kanta spotykamy pojęcie przestrzeni jako „formy zmysłowości”.

Nie jest ona wyobrażeniem zaczerpniętym z doświadczenia – jest warunkiem pojmowania.

Można ją nazwać wyobrażeniem koniecznym. Nie można jej usunąć z myśli i nie można wyobrazić sobie jej braku.

Międzykulturowe podobieństwa w pojmowaniu przestrzeni wynikają z określenia jej za pomocą ciała ludzkiego, które wyznacza kategorie: wysoko-nisko, przód-tył, lewa-prawa, centrum, i dalsze otoczenie.

Ciało ludzkie mierzy kierunki, położenie i odległości. Człowiek nieustannie należy do schematu przestrzeni, zagubienie się w niej jest jednoznaczne z brakiem orientacji i utracie punktu odniesienia.

W antropologii obszary przestrzenne można podzielić na przestrzeń odspołeczną, gdzie przebywający w niej ludzie nie zbliżają się do siebie, i przestrzeń dospołeczną, np. kawiarnie.

Przestrzeń nieformalna związana jest z odległością, jaką muszą zachować tworzący między sobą dystans ludzie.

W tej mnogości określeń pojawia się artysta, który od starożytności chce ją pokazać: rozkładowo, pasmowo, kulisowo, izometrycznie.

System perspektywy zbieżnej i centralnej zrodził się i rozwinął w jednej części świata. Byłby nie do przyjęcia w kręgu innych kultur niż ta, która rozkwitła w basenie śródziemnomorskim i opanowała prawie całą Europę.

System ten odpowiadał antropocentrycznemu sposobowi myślenia i dążenia do absolutnego ujarzmienia przestrzeni.

Jean Paul Sartre wyraził się kiedyś ironicznie, że było to  „najzuchwalsze wyzwanie rzucone Bogu, Stwórcy Wszechświata”.

Mam nadzieję, że oglądający prace studentów znajdą w nich choć kawałek swojej własnej przestrzeni.

kurator wystawy

dr hab. Dorota Optułowicz McQuaid

 


Dla mnie najlepsze zdjęcie to takie, które zatraca swój charakter fotograficzny i nie ma wtedy znaczenia jak lub czym dany obraz został wykonany, istnieje tylko zachwyt.

                                                                                                                           Jurek Wajdowicz

Henri Cartier-Bresson mawiał, że aparat fotograficzny jest  „panem chwili”, który „pyta
i jednocześnie odpowiada”. Pisał także o tym, że aparat nadaje światu znaczenia. Ale tym samym w jego wypowiedzi ciężar tworzenia zdjęcia przenosi się zdecydowanie na „twórcę”, którego można też nazwać konstruktorem rzeczywistości. Wynika z tego, że świat w tym przypadku jest konstruowany przez fotografa, to on nadaje mu znaczenia. Zdając sobie sprawę z przesłania tych słów, studenci wybierając medium fotograficzne jako narzędzie swojej wypowiedzi artystycznej, dysponując „pracownią” w postaci przestrzeni Ziołowego Zakątka mogli poczuć się jak konstruktorzy swojej, prawdziwej rzeczywistości. Czym jest zatem ta prawdziwa rzeczywistość? Każdy patrzy na świat w indywidualny sposób. Każdy tworzy miejsce jakie mu odpowiada, w którym czuje się dobrze, jakim chce być albo jakim mają go postrzegać inni. Jednak często zakładając na siebie maskę, zatracamy samych siebie. Swoje prawdziwe „ja” skrywamy gdzieś w środku, gdzie nikt nie ma dostępu, a tabliczki z napisem „zakaz wstępu” nie można ominąć.
I to właśnie tu znajdujemy się my, to tu, w zakamarkach umysłu przeprowadzamy dyskusje zadając trudne pytania.

W fotografii spotykamy się z bardziej skomplikowanym zjawiskiem, a mianowicie nie jesteśmy w stanie jej oderwać od realności. Złożona natura tego medium nie pozwala na to. Używamy aparatów fotograficznych do obserwacji i do rejestrowania zachodzących wokół nas zjawisk. Natomiast istotą tego działania jest bez wątpienia świadome podejmowanie decyzji o chwili w której następuje owa rejestracja. Dlatego aparat fotograficzny stał się dla wielu studentów głównym narzędziem za pomocą którego postanowili wyrazić swoje emocje.

Podsumowując pozwolę sobie sparafrazować słowa Cartiera-Bresson które idealnie odają sens zmagań twórców i skłaniają do rozważań nad własnym podejściem do fotografii – chcąc światu „nadać znaczenie”, należy poczuć się wciągniętym w to, co obejmuje ramka celownika.
Taka postawa wymaga koncentracji, duchowej dyscypliny, wrażliwości i zmysłu geometrii.
Do prostoty wyrazu dochodzi się poprzez wielką oszczędność środków. Fotografować należy zawsze z wielkim respektem dla przedmiotu i siebie samego. Fotografować – to wstrzymywać oddech, gdy wszystkie nasze możliwości wybiegają naprzeciw ulotnej rzeczywistości;
właśnie wtedy uchwycony obraz daje ogromną radość fizyczną i intelektualną

dr hab. Krzysztof Jabłonowski

Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie © 2017

Korzystamy z technologii ciasteczek. Przeglądając naszą stronę zgadasz się na używanie ich. Polityka cookies.Rozumiem