Mikołaj Grabowski


III PRACOWNIA MALARSTWA – POWRÓT


Technologie, czy dziedziny, w których realizuję prace idą za pomysłem, bo to nie w samym ołówku leży wartość, ale w tym co z nim robię. Zanim rozpocznę pracę z materią, która może czerpać od malarstwa, przez fotografię do performensu; zawsze spisuję założenia. Jeśli czegoś nie zapiszę, to tak jakbym w ogóle o tym nie pomyślał. Taka konceptualna strategia stała się podstawą mojego warsztatu. Interesują mnie problemy na pograniczu jednostki i zbiorowości, ich zmagania, wspólne funkcjonowanie, a przede wszystkim ich magiczna reinterpretacja. Większość zdjęć robię w podróży, jako notatki, ale nie traktuję ich, jak sztuki. Nie bronię nikomu czerpać przyjemności z ich odbioru, ale dla mnie nie to stanowi główny problem. Myślę o konceptualizmie, jak o poezji, gdzie materia, działanie i kontekst są epitetami i metaforami. Dokumentacje moich akcji są analogowymi fotografiami, bo dotykając temat magii, jestem zmuszony do ustalenia alchemicznego związku pomiędzy moją sztuką a jej prezentacją. Nie używam kamery, bo zbyt dużo odkryje. Tak samo jak medium cyfrowe, mogłaby zneutralizować całą magię. Moje prace zazwyczaj składają się z wielu elementów i różnorakich mediów. Iskrą do moich działań jest raczej treść niż forma, dlatego też polecam moje dwie ulubione książki – Złota Pagoda Yukio Mishimy i Imię Róży Umberto Eco. Nie potrafię przewidzieć, jak w przyszłości będzie wyglądała moja sztuka. Wzbraniam się przed wypracowywaniem charakterystycznego mojego stylu. Jeśli uznam to za nową jakość, nie wykluczam nawet namalowania serii widokówek z Kazimierza Dolnego.